wtorek, 24 września 2013

Na stos, na stos, na stos!

A sioooooo. Na stos śmieci z nim!
Uffff. Jak dobrze, że go już skończyłam, inaczej bym zwariowała ^^. 
Mowa o szamponie do włosów od L`oreal. 



L`oreal Elseve - szampon wzmacniający.


Kosztował ok 10zł za 250ml. Nie dużo, jeszcze jakoś ujdzie. 

Poczytajcie sobie jaki to on jest wspaniały ;)


Opakowanie ma ok, dobrze sie go dozuje i nie ucieka z butelki.


Skład jakiś tam sobie ma, nie znam się, dla mnie szampon ma myć włosy i już :P


A teraz troche więcej słów na jego temat.
Dawno nie miałam tak tragicznego szamponu do włosów. Robiłam do niego podejscia chyba z 5 razy - 5 razy do jednej butelki! Sama nie moglam w to uwierzyć. Generalnie lubiałam zawsze szampony tej firmy ale ten mały `szkodnik` mnie wykonczył. Ładny zapach to jedyna jego zaleta. Niestety włosy strasznie miałam zawsze poplątane, 0 pomocy przy wzmacnianiu czy tez i zapobieganiu  wypadaniu włosów - może dlatego, że przerywałam wspolpracę z nim. Naczytałam się ochów i achów a wyszło z tego bagno. Pierwsza reakcja mojej skóry na ten szampon to łupież. Już po drugim myciu. Wiec odstawilam go i wrocilam do Clear`a, po jakims czasie znowu L`oreal, i ten sam problem, tak bylo zawsze. Wczoraj wreszcie zużyłam go do konca i nie mam zamiaru powracać. Chyba zraziłam sie do tej firmy na amen :(. A miało być tak pięknie.

Ostateczna ocena : 1+/5 (plus za zapach)


Koniec denerwowania się z rana.
Lecę na kawkę i ciasto ze śliwkami. 


Oj ciasto jest pychotka ^^. 




Miłego dnia Wam życzę :)

1 komentarz:

Dziękuję bardzo za każdy zostawiony komentarz.
Liczę na kulturalne wypowiedzi ;)

Copyright © 2016 Pluumka opisuje , Blogger